Vegan Mission

Dedykacja dla ciała, ducha i umysłu


Dodaj komentarz

JoKo do Góry Stołowej – Nadchodzimy, czyli Vegan Mission rusza z powerem!

dfbg

No to żarty się skończyły, teraz to już nie zabawa. Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich zbliża się wielkimi krokami, a my ku niemu, bo… ta daam (!!): startujemy z Vi w naszych pierwszych górskich zawodach. Czeka na nas Złoty Półmaraton Gór Złotych. Brzmi leciutko… ale niekoniecznie, gdy nagle okazuje się, że limit czasu wynosi 3,5 h, a różnica wysokosci 500 m i oczywiście biegniemy po nierównym, skalistym terenie, gdzie oczy (i nogi) muszą być stale sfokusowane na tym gdzie postawić kolejny krok by np. nie powykręcało nam stópek.. Ale to jest właśnie to co koziczki lubią najbardziej – podbiegi i zbiegi i na nie się nastawiam najbardziej (szczególnie na te drugie).

Uffff…. Damy radę? No damy, nie może być inaczej tymbardziej, że zarówno mi jak i Vi towarzyszyć będą nasze dzieci, których oczekiwanie na mecie już teraz daje takiej mocy, że mam ochotę skakać z radości. Synku – biegnę dla Ciebie!

Więcej na: Happyover30, czyli na asiotku 🙂

To to pa!

JoKo

P.S. Tak, już czas na zmianę „okładki” strony – zima dawno się skończyła. No i Vi dołączyła do Vegan Mission :*

Reklamy

She Runs The Night by Nike

Dodaj komentarz

2’14” – Dziewczyny powerd by Vegan Mission, czyli Viola i ja pozdrawiają 😉
SHE RUNS THE NIGHT 30.06.2013 WARSZAWA / MARATHONFILM
Ależ to był ogień!
A całus poleciał do Synka i do reszty świata :**

Tymczasem zawzięłyśmy się z Vi nie na żarty. Zaczęłyśmy trenować do górskiego biegu ultra „Rzeźnik” w 2014 (Bieszczady, 80 km w parach). O naszych postępach, poczynaniach i obserwacjach będziemy pisać na bieżąco na Vegan Mission, bo oczywiście głównym założeniem jest myśl, że bycie weganką/weganiniem nie zabiera Ci sił, witalności, krzepkości i energii, wręcz przeciwnie wzmacnia Cię niesłychanie. Ja z większych imprez w tym roku w ramach wejścia w biegowy cug planuję zaliczyć m.in. DFBG (Złoty Półmaraton Gór Stołowych), Bieg 7 Dolin na 35 km w Krynicy-Zdrój, 35 Warszawski maraton i kilka mniejszych 5K i 10K biegów w tzw. międzyczasie.. Liczę moja Rzeźnikowa wegańska współtowarzyszka do mnie dołączy… 😉 Odważnie, wiem, więc zapewne październik spędzę na stole do masażu nie dopuszczając myśli o kontuzji. Potem ruszę rowerem na Tropiciela albo na jakiegoś downhilla 🙂

Szczegóły niebawem!

Pozdrawiam w imieniu Vi i swoim!

Wasza JoKo